Dlaczego dziś podróżujemy sami?

Spis treści

Wprowadzenie

Po powrocie z Bułgarii wiedzieliśmy już, że chcemy dzieciom pokazać świat. Moja ciąża jednak wstrzymała te plany do porodu – postanowiliśmy, że przez ten czas zostaniemy przy podróżach po Polsce, a kiedy urodzi się nasz syn – spakujemy walizki i ruszymy do samolotu!Nowy członek rodziny – nowe plany

W styczniu 2020 roku urodził się Filip – możecie wierzyć lub nie ale czekaliśmy na niego, mając w głowie plan, że kilka dni później pojedziemy do biura podróży zabukować wakacje. Myśl o kolejnej podróży nie wychodziła nam z głowy. Nie mogliśmy doczekać się tego uczucia startującego samolotu i świadomości, że w zaledwie kilka godzin znajdziemy się w zupełnie nowym miejscu, kilka tysięcy kilometrów od domu – i to z nowym członkiem rodziny! 

Wizyta w biurze podróży – wybór wyjazdu i pierwsze emocje

Dokładnie tak zrobiliśmy. Jakieś 2 tygodnie po porodzie spakowaliśmy się do auta i ruszyliśmy do biura podróży. Chcieliśmy aby wszystko zostało dopięte na ostatni guzik – w końcu wakacje miały być z sześciomiesięcznym malcem. 

Po konsultacji z panią z biura podróży wybór padł na Gran Canarię. Piaszczyste plaże, palmy, piękne widoki i idealne hotele dla rodzin z dziećmi. Co może pójść nie tak? 

Styczeń 2020 – sytuacja przed pandemią

A więc cofnijmy się kilka zdań wyżej… Styczeń 2020 roku – kolejny w kalendarzu, nic niezwykłego. Może gdzieś w wiadomościach przewinęła się wzmianka o jakimś dziwnym wirusie, o jeszcze dziwniejszej nazwie, który wykryto w Chinach. No właśnie – w Chinach – kto by się przejmował? 

Wpłaciliśmy zaliczkę – jeśli dobrze pamiętam, 10% wartości wycieczki – oraz wykupiliśmy ubezpiecznie od rezygnacji. Chcieliśmy być przygotowani na wypadek gdyby maluch się rozchorował albo wydarzyło się coś nieprzewidzianego przez co musielibyśmy zrezygnować z podróży. Wiadomo jak to jest. Pożegnaliśmy się z Panią i podekscytowani wróciliśmy do domu,                                                      

Zostało kilka miesięcy – podróż zaplanowana była na koniec lipca, ale już ją zaplanowaliśmy, a to przecież połowa sukcesu!

Początek pandemii

Przyszedł marzec. W telewizji coraz głośniej mówiło się o pandemii, która dotarła już do Polski. Zaczął się lockdown – nie ma co ukrywać, jedną z branż  która ucierpiała najmocniej była turystyka.                                                     

15 marca otrzymałam maila od biura podróży z informacją, że zamykają aktualnie swoje oddziały ale rezerwacje pozostają bez zmian, a wakacje odbędą się zgodnie z wykupioną ofertą. Zapewnili też, że jeśli pojawią się jakiekolwiek zmiany – poinformują o nich natychmiast.

 Nie panikowaliśmy. Jako, że skończyłam szkołę o kierunku hotelarskim doskonale zdawałam sobie sprawę, w jak trudnej sytuacji znalazła się branża turystyczna oraz jej pracownicy. Od początku więc postanowiliśmy czekać na rozwój sytuacji i nie odwoływać wakacji. 

Radość przerodziła się we frustracje 

Lockdown trwał, ale 23 maja pojawiła się informacja od premiera Hiszpanii, że zagraniczni turyści będą mogli przyjeżdżać od lipca – hurra! Czyli wakacje chyba się odbędą!                                                                                        

Kilka dni później weszłam do aplikacji biura podróży, żeby zerknąć na odliczanie do wyjazdu – i jakie było moje zdziwienie kiedy zobaczyłam, że… rezerwacja została anulowana. 

Zadzwoniłam więc do biura podróży gdzie poinformowano mnie, że tydzień wcześniej wysłali do mnie maila z informacją na którą do tej pory nie odpowiedziałam, i że to w zasadzie ostatni moment, żeby to ogarnąć.

 Aha… nie będę roztrząsać tego, że wiadomość trafiła do spamu i gdyby nie przypadek, to nie miałabym już żadnej możliwości wyboru (biuro miało kontakt telefoniczny do nas) A wybór – jak się miało okazać – był i tak… słaby. 

Zmiana wyjazdu – Chorwacja autem jako alternatywa 

Po wielu telefonach i rozmowach postanowiliśmy pojechać osobiście do biura podróży. Nie będę wchodzić w szczegóły – bo zamiast wpisu powstałaby powieść – ale okazało się, że wakacji nie możemy przełożyć na opcję z dojazdem własnym. Chcieliśmy pojechać do Chorwacji autem, bo sytuacja z samolotami wciąż była niepewna.

Przypomnę: to biuro podróży anulowało wcześniejszą wycieczkę a Chorwację również wykupiliśmy u nich. Mieliśmy dwie opcje: anulować i dostać zwrot, a potem wykupić nową podróż – ale kwota byłaby pomniejszona o koszt ubezpieczenia, około 400 zł, bo przecież ubezpieczyciel był gotów zapłacić za nas do ostatniego dnia gdybyśmy to my zrezygnowali. No właśnie, ale to nie my zrezygnowaliśmy a ubezpieczenie miało po prostu przepaść bez możliwości przepisania go na nową podróż.  Opcja druga: wykupić podróż na nowej umowie a te już podpisaną przenieść na przyszły rok z zachowaniem ubezpieczenia w cenie, warunek? Wycieczka nie mogła być tańsza o więcej niż 10% poprzedniej ceny. 

Podwójne koszty i konsekwencje.

Finalnie tego samego roku ponieśliśmy koszty podwójnie: zapłaciliśmy za Chorwację autem oraz Gran Canarię którą musieliśmy przełożyć na kolejny rok. A z tą przełożoną podróżą też nie obyło się bez przygód – pandemia trwała, ograniczenia się nasilały, a sama organizacja i przejrzystość oferty (w obu przypadkach) pozostawiały wiele do życzenia.

Na siłę wybrana Kreta, na którą ostatecznie się zdecydowaliśmy rok później, była – jak dotąd – naszą ostatnią podróżą z biurem podróży.

Podsumowanie – Co dalej?

Po tych doświadczeniach postanowiliśmy robić wszystko na własną rękę. Dziś sami wyszukujemy loty, planujemy wyprawy i rezerwujemy noclegi. Czy to łatwiejsze? Nie zawsze. Ale na pewno mamy większą kontrolę i więcej wolności.                                                                                                                 

I właśnie o tej wolności, podróżach bez filtra i nauce świata z bliska będzie ten blog. Dodatkowo znajdziecie tu inspiracje na kreatywne spędzanie czasu z dziećmi w podróży oraz wskazówki dotyczące miejsc idealnych dla rodzin. Chcemy pokazać Wam, że odkrywanie świata z dziećmi jest nie tylko możliwe ale także niezwykle ekscytujące!

Udostępnij ten post

Cześć!

Mam na imię Angela i to ja będę Waszym przewodnikiem w świecie naszych przygód. Razem z Szymonem – moim mężem i jednocześnie największym wsparciem – kilka razy do roku pakujemy nasze plecaki, a także plecaki Amelii (13 lat) i Filipa (5 lat) i ruszamy w świat!

Kategorie

© 2025 wpiatekpolekcjach.pl | Polityka prywatności