Pomysł na niebanalne przeżycie w Rzymie: robienie pizzy z Włochami!

Spis treści

Wstęp

Piękne miasta można zwiedzać, oglądać i poznawać. Można uczyć się ich historii i poczuć jego częścią… Miasto to budynki, sztuka i piękno! 

Ale dla nas podróże to coś więcej. My chcemy doświadczać, przeżywać i tworzyć chwile które zostaną z nami na zawsze. Dla nas podróże to ludzie, kultura i coś, co mówi o narodzie więcej niż tysiąc słów – kuchnia! 

Nie bez powodu mówi się, że „przez żołądek do serca” – w naszym Włochy zajęły szczególne miejsce!

Dlaczego akurat warsztaty kulinarne?

Kochamy każdy zakątek Włoch i chcemy odwiedzić ten kraj wzdłuż i wszerz – ale to w Rzymie zostawiliśmy część siebie. To właśnie tutaj (poniekąd;)) powiedzieliśmy sobie nasze najważniejsze w życiu „sì”, a pod Koloseum stworzyliśmy najpiękniejsze kadry ślubne. Na samą myśl o tym mieście serce bije nam mocniej – dlatego wracamy tu zdecydowanie najczęściej.

Można by pomyśleć, że jeśli decydujesz się na ślub w takim miejscu, to limit pięknych przeżyć został już wyczerpany – i poniekąd tak jest 😄 Ale wyobraź sobie, że nie idziesz do rzymskiej restauracji po to, by po prostu usiąść i zjeść najlepszą pizzę w mieście. Tym razem to Ty ją przygotowujesz – pod okiem włoskich szefów kuchni, w luźnej atmosferze, wśród ludzi, którzy – tak jak Ty – przyszli tu po wspomnienia. A kiedy pizza już gotowa, zasiadasz z kieliszkiem włoskiego wina przy długim wspólnym stole i dopiero wtedy ją kosztujesz. Brzmi bajecznie prawda?

Jak wyglądały nasze warsztaty?

Planując tę podróż po Włoszech, wiedzieliśmy, że chcemy stawiać na doświadczenia. Spędzamy tam zazwyczaj od kilku do kilkunastu dni, zjeżdżając różne regiony – tak było i tym razem. Nasza wyprawa kończyła się w Rzymie. Kiedy mieliśmy już dograne loty, transport i noclegi, przyszła pora na zaplanowanie najpiękniejszych wspomnień. Chwyciliśmy więc za telefon i zaczęliśmy przeszukiwać aplikację GetYourGuide, która towarzyszy nam w każdej podróży, aby zarezerwować wspólne gotowanie.

Naszą uwagę przyciągnęły zajęcia z robienia pizzy z winem i tiramisu. Tyle o ile wino moglibyśmy pominąć – bo szukaliśmy czegoś w pełni rodzinnego – tak cała reszta wydała się dla nas idealna.

Na zajęciach z gotowania byliśmy już wcześniej – uważamy to za plan doskonały zarówno na czas spędzony we dwoje, jak i rodzinnie. Zapytaliśmy więc dzieci o zdanie, a one z ogromną ekscytacją odpowiedziały, że chcą nauczyć się robić prawdziwą, włoską pizzę – decyzja zapadła!

Na miejscu nawigacja poprowadziła nas do urokliwej uliczki, zaledwie kilka minut spacerem od Fontanny di Trevi. GetYourGuide zawsze podaje dokładne miejsce zbiórki i jeszcze nigdy nie mieliśmy większych problemów z dotarciem. Tak było i tym razem – choć po odnalezieniu adresu nie mogliśmy znaleźć samego wejścia, mieliśmy numer kontaktowy do organizatora. Zajęcia prowadzone są w języku angielskim i bez problemu można się w nim porozumieć.

Po wejściu do restauracji zostaliśmy powitani przez jedną z najbardziej pozytywnych osób, jakie mieliśmy okazję spotkać – młodego chłopaka z wymalowanym na twarzy uśmiechem. Biła od niego niesamowita energia i serdeczność.

Na stole czekały już przygotowane składniki, a my mieliśmy chwilę, by poczekać na resztę uczestników. Okazało się, że oprócz nas tego dnia dołączy jeszcze jedna rodzina – również z dwójką dzieci, pochodząca z Francji. Idealnie!

Przemiły prowadzący opowiedział nam, co będziemy dziś robić, wręczył fartuszki i… zaczęliśmy najlepszą część dnia!

Zaczęliśmy od przygotowania tiramisu – ze względu na to, że deser potrzebował czasu, by się „przegryźć”, zrobiliśmy go na samym początku. Prowadzący tłumaczył każdy krok tak, abyśmy mogli później bez problemu odtworzyć wszystko samodzielnie w domu. Choć przy tiramisu pracowaliśmy wspólnie przy jednej misce, zadbano o to, by każdy był zaangażowany i miał swoje zadania. Gotowe desery podpisaliśmy i odłożyliśmy na bok, czekając na wielki finał.

Po odstawieniu deseru przyszedł czas na główną część – pizzę! Tutaj pałeczkę przejął szef kuchni, który krok po kroku uczył nas, jak stworzyć idealną włoską pizzę. Zaczęliśmy od wyrabiania ciasta – tu zdecydowanie najlepiej bawił się nasz syn! Po uformowaniu ciasta szef kuchni zabrał je i zamienił na swoje, przygotowane wcześniej – bo jak się okazuje, idealne ciasto musi swoje „odleżeć”. Całkiem zrozumiałe.

Następnie rozwałkowaliśmy ciasto i rozpoczęło się komponowanie najlepszych dodatków! Wybór był naprawdę spory i każdy z nas mógł stworzyć swoją wymarzoną wersję… no, chyba że ktoś marzył o pizzy hawajskiej – wtedy pozostawało jedynie przemycenie ananasa w kieszeni 😄 Dla Włochów taki dodatek po prostu nie istnieje!

Dlaczego ta pizza była idealna? Pomijając fakt, że robiliśmy ją samodzielnie pod okiem prawdziwego szefa kuchni, została na koniec wypieczona w starożytnym piecu opalanym drewnem! Kosmos!

Po skończeniu gotowania zasiedliśmy wspólnie przy dużym, wcześniej przygotowanym stole. Zaserwowano nam naszą własną pizzę, wino oraz wodę w karafkach. Zaczęło się prawdziwe biesiadowanie – czas jedzenia, dumy i luźnych rozmów. Dowiedzieliśmy się ciekawostek o różnych regionach Włoch, o ich kulinarnych różnicach, a także mieliśmy przestrzeń, by zadawać pytania.

Kocham podróże właśnie za takie momenty. Za to, że nasze dzieci od początku uczone są, że nieważne, skąd pochodzimy – na koniec dnia możemy usiąść przy jednym stole i po prostu dobrze się bawić.

Powered by GetYourGuide

Czy to dobra atrakcja dla dzieci?

Zdecydowanie tak! Zarówno nasza wtedy 12-latka, jak i prawie 5-letni syn byli zachwyceni. Każdy rodzic wie, że dzieci uwielbiają robić „dorosłe” rzeczy – a gotowanie z pewnością do nich należy. Gdy pozwalamy im wejść do tego świata w podróży, doceniają to jeszcze mocniej! To jedna z najlepszych rzeczy, jakie można robić wspólnie podczas wyjazdów.

Zajęcia prowadzone są w języku angielskim – i nawet nasz najmłodszy świetnie sobie poradził. Od małego ma kontakt z językiem, choć nie mówimy po angielsku w domu – ogląda bajki, podróżuje – i byliśmy z niego ogromnie dumni, bo rozumiał każde polecenie! Duża w tym zasługa prowadzącego, który po prostu był do tej roli stworzony.

Wszystko przebiegało bezpiecznie – nie zauważyliśmy żadnych niepokojących sytuacji. A sama pizza była wypiekana przez obsługę restauracji, więc nie trzeba się martwić o gorące piece czy kontakt dzieci z ogniem.

Co warto wiedzieć przed rezerwacją?

Warsztatów kulinarnych w Rzymie jest naprawdę sporo – od robienia pizzy, przez tiramisu, po własnoręczne lepienie makaronu. My korzystaliśmy z aplikacji GetYourGuide, która towarzyszy nam w większości podróży i szczerze mówiąc – jeszcze nas nie zawiodła. Znajdziesz tam wiele ofert, które można łatwo porównać i zarezerwować z wyprzedzeniem.

Przy wyborze warto zwrócić uwagę na kilka rzeczy:

– język zajęć – większość odbywa się po angielsku,

– grupę wiekową – to bardzo ważne, nie wszystkie warsztaty są odpowiednie dla małych dzieci (często podany jest minimalny wiek uczestnika),

– liczbę uczestników – jeśli zależy Ci na kameralnej atmosferze, szukaj zajęć z ograniczoną liczbą miejsc.

Ceny takich atrakcji zaczynają się od około 40€ za osobę i rosną w zależności od miejsca, menu i czasu trwania. Czy warto? Dla nas – absolutnie tak! Nie przychodzisz tam tylko po przepis – wychodzisz z czymś znacznie cenniejszym. 

Nasze wrażenia na koniec

Czy zrobiłabym to jeszcze raz? Zamówcie mi fartuszek, bo wchodzę w to bez mrugnięcia okiem! 😄

To nie były nasze pierwsze i zdecydowanie nie ostatnie warsztaty kulinarne – za każdym razem mamy z tego mnóstwo frajdy, a dodatkowo możliwość spotkania ludzi z różnych stron świata, którzy – tak jak my – zamiast (no dobra może dodatkowo) pamiątkowego magnesu wolą przywieźć ze sobą wspomnienie wspólnego gotowania.

Warsztaty to dla nas coś więcej niż jedzenie – to doświadczenie, które buduje wspólny czas i zostaje z nami znacznie dłużej niż smaki. A że przy okazji jest pysznie? To tylko dodatkowy plus.

Nieważne czy jesteś solo podróżnikiem, parą, paczką znajomych czy rodziną – każdy odnajdzie się w tym doświadczeniu idealnie! To nie są zajęcia zarezerwowane dla konkretnej grupy – tutaj każdy jest mile widziany 😉

Na sam koniec niespodzianka – z moim kodem “ANGELIKAMIT5” otrzymujesz 5% rabatu na każdą rezerwacje w aplikacji GetYourGuide (współpraca ambasadorska)

Udostępnij ten post

Cześć!

Mam na imię Angela i to ja będę Waszym przewodnikiem w świecie naszych przygód. Razem z Szymonem – moim mężem i jednocześnie największym wsparciem – kilka razy do roku pakujemy nasze plecaki, a także plecaki Amelii (13 lat) i Filipa (5 lat) i ruszamy w świat!

Kategorie

© 2025 wpiatekpolekcjach.pl | Polityka prywatności