Dlaczego co roku wracamy do Budapesztu?

Spis treści

Wstęp

Budapeszt nie był w planach. Wpadliśmy tam przypadkiem, wracając z wakacji w Chorwacji – i przepadliśmy. Z tych nieplanowanych historii często wychodzą najlepsze rzeczy. Od tamtej pory to miasto wraca do naszego kalendarza co roku, a z czasem dorobiliśmy się tu małego rytuału. Jeden kadr, jedno zdjęcie i jeden obiad – niby nic wielkiego, ale dla nas znaczy bardzo dużo.

Dlaczego właśnie Budapeszt?

Wracając z wakacji w Chorwacji, zrobiliśmy sobie krótki, weekendowy przystanek. Słyszeliśmy, że miasto jest piękne i warto wrzucić je na listę „do zobaczenia”. Kiedy do niego wjechaliśmy… przepadliśmy! Od razu poczuliśmy, że to miasto ma w sobie coś, co trudno wytłumaczyć – coś, co nas przyciąga. Nie byliśmy przygotowani na aż tak silne emocje, a jednak. Spacerując po ulicach Budapesztu czuliśmy się, jakbyśmy tam już kiedyś byli. Jakby to był nasz kawałek świata.

To jedyne miejsce które nie chciało nam wyjść z głowy jeszcze długo po powrocie do domu i o którym opowiadaliśmy bliskim z ogromnymi emocjami. Zrobiliśmy tam naszemu półrocznemu synowi jedno z najsłodszych zdjęć z podróży – zupełnie przypadkowo, na tle Bazyliki św. Stefana. Wtedy jeszcze bez planu, ale z wielką chęcią powrotu. Tak po prostu. 

Nasz rodzinny rytuał – zdjęcie i obiad

Wróciliśmy do Budapesztu po około 1,5 roku i pomyśleliśmy: „a może zrobimy to samo zdjęcie jeszcze raz?”. I tak zaczęła się nasza mała tradycja – co roku, jedno zdjęcie w tym samym miejscu, żeby uchwycić jak rośnie.

Kolejny raz byliśmy tym miastem zachwyceni, tak samo jak za pierwszym razem. Zdarzało się, że wracaliśmy już do tego samego miejsca i często wyłapywaliśmy później jego negatywy – wiecie, trochę jak w relacji po fazie zauroczenia 😉 ale nie tu. Tu wszystko było na swoim miejscu! Po zrobieniu zdjęcia poszliśmy na obiad do „Kisharang Étkezde”.

Uwielbiamy tę knajpę za wszystko: jedzenie, wystrój (a właściwie jego brak) i obsługę. Na próżno szukać tu eleganckiego wnętrza czy perfekcyjnie ubranych kelnerów – jest za to klimat, którego nie da się podrobić.

W środku jest mało miejsca, więc czasem trzeba chwilę poczekać przed wejściem. Ale warto! Ruch mają spory, co mówi samo za siebie – nic dziwnego, że to miejsce stało się częścią naszej rodzinnej tradycji.

Dlaczego to dla nas takie ważne?

Chcieliśmy stworzyć coś swojego – jakąś małą, rodzinną tradycję. Miejsce, do którego nasze dzieci będą mogły wrócić po latach i pomyśleć: „to było nasze”. Coś, co będzie im się kojarzyć z podróżami, z nami, z dzieciństwem. Z takim ciepłem w środku.

Zaczęliśmy robić te zdjęcia zupełnie bez planu, ale z czasem przyszło nam do głowy, że to może być świetny prezent na 18. urodziny naszego syna – cała seria ujęć pokazująca, jak dorastał jako mały podróżnik. Jak zmieniał się on, ale nie to miejsce. Dlatego coroczna podróż do Budapesztu stała się naszym priorytetem – możemy planować mnóstwo przygód ale musimy znaleźć jeden weekend na to aby polecieć do stolicy Węgier!

Czasem siadamy z Szymonem i rozmawiamy o tym, czy kiedyś – gdy będzie już dorosły i zacznie podróżować sam – dostaniemy od niego wiadomość ze zdjęciem. Tym zdjęciem. I wtedy pewnie padniemy ze wzruszenia.

Nie biegnij – po prostu idź

Chciałabym, żeby ten wpis był typowy dla blogerów podróżniczych – pełen wskazówek i miejsc do zapisania na później. Ale my w Budapeszcie… nie mamy listy „must see”. Serio. Mamy za to wygodne buty, dużo czasu i zero ciśnienia. To miasto jest stworzone do spacerów. Zdarzało się, że chodziliśmy po nim godzinami, bez konkretnego celu – po prostu skręcając tam, gdzie coś nas akurat przyciągnęło.

I chociaż nie planujemy z wyprzedzeniem, to są miejsca, do których wracamy za każdym razem – jak Most Łańcuchowy, z którego widok nigdy się nie nudzi, albo Wzgórze Gellérta. Weszliśmy tam raz i polecamy, bo panorama robi wrażenie – ale od tamtej pory zazwyczaj po prostu spacerujemy jego okolicą. Jest równie pięknie.No i Parlament. Możemy go oglądać o każdej porze dnia – i za każdym razem robi to samo: ogromne wrażenie. Nawet jeśli widzieliśmy go już mnóstwo razy.

Rok temu po raz pierwszy byliśmy w Budapeszcie zimną porą i trafiliśmy na jarmark bożonarodzeniowy. Wcześniej zawsze wracaliśmy tu latem, więc pomyśleliśmy: jak możemy mówić, że „znamy” jakieś miasto, skoro widzieliśmy je tylko w słońcu? 😉Już wiemy, że… wolimy Budapeszt właśnie w promieniach słońca. W świątecznym czasie jest przepięknie przystrojony – to naprawdę jedno z najładniej ozdobionych miast! A Langosz i grzane wino na jarmarku oddają ten klimat, jednak my jesteśmy zdecydowanie ciepłolubni.

A gdyby tak… trochę inaczej?

Spacerowanie po Budapeszcie to nasz ulubiony sposób na odkrywanie miasta, ale podróżując rodzinnie szukamy też miejsc dla tej młodszej części podróżników 😉

Więc jeśli podróżujecie z dziećmi (albo jesteście fanami HP, bez wymówek ), to zaplanujcie wizytę w Restauracji Harry’ego Pottera „The Magic Budapest” – cały lokal to czysta magia: eliksiry, różdżki i wystrój jak z Hogwartu. Mogę śmiało powiedzieć, że była to najlepsza knajpa w stylu HP jaką odwiedziliśmy! Lokalizacje w Budapeszcie mają dwie – dlatego jeśli jedna okaże się pełna, pospacerujcie kilka minut dalej 🙂

Kolejne odkrycie to Pirate Empire Restaurant – czyli restauracja w klimacie Piratów z Karaibów. Jeśli oglądacie mnie na instagramie na pewno wiecie, że mamy w domu małego pirata – czy więc mogliśmy sobie to odpuścić? Trzeba zaznaczyć, że często takie miejsca idą w parze z klimatem – nie pysznym jedzeniem 😉 

W tej pierwszej poszliśmy pobawić się eliksirami – obiad zjedliśmy w otoczeniu piratów. Mogę ocenić to jako po prostu dobre, burger nie był ani najwybitniejszy ani zły – po prostu do zjedzenia – na pewno nie będziecie tego posiłku rozpamiętywać przez długi czas. Ale wystrój i obsługę – zdecydowanie tak!

No i nasz hit: rejs po Dunaju z pokazem tańca ludowego. Trochę się wahaliśmy, bo baliśmy się turystycznego kiczu, ale wyszliśmy zachwyceni! Świetna muzyka na żywo, tancerze, którzy tańczą z taką energią, że nie da się oderwać wzroku, i do tego Budapeszt nocą – pięknie oświetlony, majestatyczny. A wszystko w otoczeniu tradycyjnego, węgierskiego jedzenia bez limitu przez cały rejs – jeśli już mam Wam dać tu jakiś punkt który musicie odhaczyć w Budapeszcie – to właśnie on! To była jedna z tych atrakcji, które zostają w pamięci na długo. 

Powered by GetYourGuide

Budapeszt w praktyce – garść wskazówek na koniec

Jeśli Budapeszt dopiero przed Tobą – oto kilka rzeczy, które warto wiedzieć zanim spakujesz walizkę. Nie mamy listy „must see”, ale mamy kilka must know, które mogą ułatwić Ci planowanie.

✈️ Jak się dostać?

Z Polski nie ma zbyt wielu budżetowych połączeń lotniczych, ale Wizz Air lata z Warszawy, a dla Polski zachodniej świetną opcją będzie Berlin, skąd polecisz także Ryanairem.

Alternatywa? FlixBus – dojedziesz bez przesiadek z wielu polskich miast. Trochę dłużej, ale często znacznie taniej.

🚍 Z lotniska do centrum

Najłatwiej: taksówką zamówioną przez Uber lub autobusem 100E (koszt: 2200 HUF). Bilety kupisz w aplikacji BudapestGO, którą zresztą warto mieć, jeśli planujesz korzystać z komunikacji miejskiej. Pamiętaj, żeby każdorazowo odbijać kod QR przy wsiadaniu!

🎫 Karta turystyczna Budapest Card

Nie korzystaliśmy osobiście, ale wiemy, że to popularna opcja wśród turystów. Za jedną cenę możesz korzystać z komunikacji miejskiej, mieć darmowy lub zniżkowy wstęp do wielu muzeów i atrakcji. Jeśli planujesz intensywne zwiedzanie, warto się nią zainteresować.

🏨 Gdzie spać?

My ostatnim razem zatrzymaliśmy się w A&O Hostels. Działa jak hybryda hostelu z hotelem: są prywatne pokoje, kuchnia dla gości, bar, pralnia i bardzo dobra lokalizacja. Idealna baza wypadowa.

Wcześniej zawsze braliśmy apartamenty w centrum miasta – ale to w Budapeszcie jest prawdziwym hardcorem – bo zanim wejdziecie do pięknie urządzonego mieszkania, musicie przejść przez klatkę schodową niczym z horroru 😀

To właśnie w Budapeszcie korzystaliśmy z windy żywcem wyjętej z filmu grozy 😆

🔒 Bezpieczeństwo

Budapeszt jest generalnie bezpieczny i nigdy nie czuliśmy większego zagrożenia, ale jak w każdym dużym mieście trzeba mieć się na baczności – szczególnie w zatłoczonych miejscach jak tramwaje, metro czy okolice największych atrakcji. Kieszonkowcy niestety się zdarzają, więc trzymaj portfel blisko siebie i uważaj na otoczenie.

🗣️ Język

Większość młodych Węgrów mówi po angielsku (a także bez problemu dogadywaliśmy się po niemiecku). W końcu to stolica 🙂

🌤️ Pogoda i ubiór

Pogoda w Budapeszcie bywa zmienna – latem może być naprawdę gorąco, więc krem z filtrem i lekka odzież to obowiązek. Zimą potrafi solidnie zmrozić, więc ciepła kurtka i czapka będą niezbędne. Sprawdź prognozę przed wyjazdem, żeby nie zaskoczyła Cię zmiana.

💳 Płatności

W większości miejsc zapłacisz kartą, także w mniejszych sklepikach i restauracjach, ale dobrze mieć trochę forintów na drobne wydatki, bilety czy targi. Bankomaty są łatwo dostępne, ale zwróć uwagę na prowizje.

Udostępnij ten post

Cześć!

Mam na imię Angela i to ja będę Waszym przewodnikiem w świecie naszych przygód. Razem z Szymonem – moim mężem i jednocześnie największym wsparciem – kilka razy do roku pakujemy nasze plecaki, a także plecaki Amelii (13 lat) i Filipa (5 lat) i ruszamy w świat!

Kategorie

© 2025 wpiatekpolekcjach.pl | Polityka prywatności